LITERATURA


(Chciałbym aby do tego tekstu ktoś napisał muzykę bo to jest właściwie piosenka...)

Przyszedłem tu nie czuję nóg
Nie mieszka tu już ta dziewczyna

Co stało się że nie ma jej
To wszystko znów moja wina

To wszystko jest jakby zły sen
Po sobie nic nie zostawiła

Każę spalić wszystkie moje marzenia
Pociąć na kawałki wspomnienia
Wyrzucić każdą wspólną chwilę


Odchodzę stąd odwracam los
Pozbawiam ją mego istnienia

Inna już brama lecz ona sama
Nie usłyszała do widzenia

Każę spalić wszystkie moje marzenia
Pociąć na kawałki wspomnienia
Wyrzucić każdą wspólną chwilę
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Jezus
od jakiegoś czasu nie rozmawia ze mną
Czy to oznacza że zostałem sam
że wszystko co jest dookoła mnie zostało bez niego

Tak
więc jestem sam
zostałem bez niego
i choć opuszczony
trudno nazwać to pustką

Wszystko gra
i to wielokroć ze wzmocnionym głosem
przemawia do mnie
bezsensem
jestem od A do Zet.

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------
        

1. TY

Wyrwałem czasowi kawałek
Dryfuję na pływającej wyspie
Wiatr znosi mnie
w sam środek jeziora Marzeń
Majestatyczne sosny odurzają
zapachem żywicy
staję się żywiołem
bezgranicznie czasoprzestrzennym

Ty
w świetle księżyca
niczym perska bogini
z Twoimi insygniami Piękna
złotem i perłami
naga
namiętna
nieskazitelna
wabisz bezwiednie

Niczym grecki bóg
obsypuję Cię
deszczem płatków róż
podstępnie odurzam
by złączyć się z Tobą
i złożyć hołd Twojemu łonu

Wynurzam się z wody
Ty
siedzisz na trawie
Ta jedna jedyna
z którą chcę być
i zostać do końca


2. ZEPSUCIE
Zaraz potem
przychodzą inne myśli

Ja jezioro wiatrem rozkołysane
ona wiotka smukła
i kusząco piękna
dziewiczą radością ciała
ze swym łagodnym biustem
wiśniowymi wargami

Wołam ją
zachęcam niewinną pieśnią fal
Kąp się Muzo

Nurza się w mej pianie
i jestem tak blisko i jest już moja

Zaczynam taniec od stóp
otaczam i wnikam
sycę smakiem skóry
sączę jej soki
spijam nektar spomiędzy ud
delikatnie pieszczę młode niezbrukane myśli
mieszając w pokusie rozkoszy

Nęci mnie by zanurzyć ją w niej ostatecznie
na zawsze

3. KUSZENIE ADAMA

Ty
owoc tej rozłożystej jabłoni
rosnącej pośrodku sadu
późnojesienny dojrzały w słońcu
długiego i pięknego lata
o krwistoczerwonej skórze
kokietujesz emanując
niewidocznym wnętrzem
oferującym wyrafinowany i wysublimowany smak
w pełni świadoma
swego czaru
ale i zdesperowana głodna pożądania
zanim pomarszczysz się zimowym chłodem

Niczym wąż pęłznę po gałęzi w twoją stronę
kuszony nadzieją
zaspokojenia apetytu na wszelkie zachcianki
wstydliwe
skrywane i
grzeszne

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------

PUSTKA

Kto wypełni tę pustkę

Lęk, strach, który stale mnie otacza...

TY?

Wierzysz chyba w cuda.

PUSTKA...

To słowo bardzo proste, trywialne.

Tak jak ten stan.

Tymczasowy.

Ale zarazem bezkresny, może nie przerażający ale będący, zawsze.

Może sobie wyobrażasz nawet,

że ją wypełnisz...

że wypełnimy ją razem,

zrobimy coś miłego i na jakiś czas, może nawet długi, ją zapełnimy.

Szkoda, że dopiero wtedy, gdy uświadomiłaś sobie, że coś takiego mnie pustoszy

od wewnątrz i masz nadzieję mnie uratować.

Będę żył, tak, do końca, nie obawiaj się...

choć lepszy byłby dla mnie jakikolwiek koniec.

Nie wiem, co dla Ciebie lepsze, że żyję z Tobą czy z PUSTKĄ.



Robson Wojcik

2013